Arbeitslager E702 Stalagu VIIIB (344) Lamsdorf
W poprzednim artykule opisałem dwa obozy które podlegały pod administrację KL Auschwitz. W tym artykule opiszę kolejny obóz, o którym wie jeszcze mniej osób niż o wcześniej opisywanych.-wodnista zupa
-kawałek chleba z margaryną
-kawa zbożowa
Jeńcy wojenni początkowo byli wykorzystywani do pracy na powierzchni, na placu drzewnym. Przygotowywali oni materiał do budowy i zabezpieczania chodników w kopalni. Z czasem byli kierowani również do pracy pod ziemią. Brygadzistami, którzy pilnowali pracy Brytyjczyków byli Niemcy lub volksdeutsche. Mieli oni również pilnować aby polscy robotnicy nie kontaktowali się z brytyjskimi jeńcami. Pomimo nadzoru i kar za próby kontaktu zarówno Polacy, jak i Brytyjczycy starali się ze sobą rozmawiać, po pewnym czasie niektórzy z polaków nauczyli się języka angielskiego.
Pamiętniki Brytyjskiego jeńca - Alana
01.11.1944, środa
Dzisiejszy dzień należy pamiętać tylko z tego powodu, iż wreszcie porządnie się napiliśmy... Było nam bardzo wesoło przez następne kilka godzin.
Wielu Polaków opuszcza kopalnię. Wyjeżdżają do Gdańska, Krakowa...
Rano pojawiła się pogłoska, że kopalnia zostanie dziś zamknięta. Później zdementowano tą informację.
03.11.1944, piątek
Na placu drzewnym-dzisiaj rozładowałem 3 tony materiału.
Skończyłem o 3.00, paskudne mokre popołudnie.
Rozmawiałem z Geordie'm o pisaniu.
Czuję się słaby z powodu ubogich niemieckich przydziałów, kawy bez mleka i cukru.
Buraki i tosty nie są zbyt zadowalająca dietą, ale to i tak lepiej niż w Poznaniu.
Obecnie otrzymujemy 500 g chleba na dzień, zupa wzbogacana jest poprzez dodawanie jedzenia z uszkodzonych paczek Czerwonego Krzyża, dżem i cukier- 1 uncja dziennie.
Otrzymujemy bardzo mało mydła. Nie dotyczy to górników, którzy otrzymują 5 sztuk miesięcznie.
Papierosy - 50 sztuk miesięcznie...jeśli przyjdą
Mimo, iż racje żywnościowe nie są zbyt bogate, nikt nie narzeka na kucharzy, w kuchni panuje wielka czystość.
W tym tygodniu mieliśmy jeden suchy obiad składający się z zacieru ziemniaczanego i sosu. Jutro będzie zacier, kotlety rybne (łosoś z paczek)
i buraki, których mamy tu pod dostatkiem.
Dzisiaj przyszły listy i paczki - niestety nie dla mnie.
Dziś pracujemy na kopalni piasku. Mroźny, ale dzięki Bogu suchy dzień z zachodnim wiatrem.
Wróciliśmy niespokojni o godz.3.00.
Brak jedzenia wpływa na nastrój kolegów. Przypomina się nam dziewięciotygodniowy okres bez paczek w Fort Rauch. Wszyscy kłócą się z byle powodu.
Wiem, że to głupie, ale miałbym lepszy nastrój gdybym dostał papierosy.
24.12.1944, niedziela
Pracownicy powierzchniowi dziś pracowali. Górnicy musieli pracować podwójną zmianą, aby dostać wolne w Święta...
W naszym pokoju panował spokój, rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Wyglądało to jak rodzinne spotkanie.
Wspólnie z Normanem leżeliśmy na swoich pryczach i słuchaliśmy radia. Nagle wpadło kilku naszych chłopaków i powiedzieli nam, że o 2.30 nad ranem odjeżdżamy.
Co za noc! Samoloty latały w tą i z powrotem. Jedna z bomb, spadła 10 jardów od obozu.
W końcu opuściliśmy obóz około 7.00 w piątek. Szliśmy kolumną do Dąbrowy. Ostrzeżono nas, że każdy kto odłączy się od reszty zostanie rozstrzelany.
Przez całą noc słyszeliśmy samoloty. W międzyczasie zrobiliśmy sanie dla 5 naszych.
Gdybym tylko wiedział, że tak to będzie wyglądało, uciekłbym 9 tygodni temu. Wszyscy byliśmy głupcami, totalnymi idiotami.